

Wydzielające się z niektórych tworzyw sztucznych substancje wpływają na mózgi małych chłopców, sprawiając, że stają się "bardziej kobiecy".
więcej
Chcesz otrzymywać najnowsze wieści z dziedziny nauki zapisz się do newslettera

Chorobę Parkinsona opisano po raz pierwszy w 1817 roku w brytyjskim czasopiśmie medycznym. Obecnie cierpi na nią około dwóch procent populacji. Pomimo wielu lat badań i w zasadzie ustalonych przyczynach, wciąż nie udaje się skutecznie i trwale zatrzymać choroby i opanować jej skutków. Być może za sprawą terapii genowej sytuacja wreszcie ulegnie zmianie.
Jednym z podstawowych problemów dotychczas stosowanych metod terapii są skutki uboczne długotrwałego przyjmowania leków. W przypadku najczęściej stosowanej L-Dopy, u pacjentów obserwuje się nagłe, niemożliwe do opanowania, mimowolne ruchy.
Aby zaradzić tej sytuacji, Stephane Palfi, neurochirurg z Instytutu Obrazowania Biomedycznego Francuskiej Komisji Energii Atomowej w Orsay zwrócił się w stronę terapii genowej.
Początkowo podawano makakom (gatunek małp) neurotoksynę wywołującą objawy choroby Parkinsona takie jak drżenie kończyn, niestabilna postawa oraz sztywność stawów. Następnie do mózgów małp wstrzyknięto wirusy zawierające trzy geny niezbędne do syntezy dopaminy.
Po dwóch tygodniach naukowcy zaobserwowali wyraźną poprawę w sprawności ruchowej, bez żadnych efektów ubocznych. Jedno ze zwierząt wykazywało stałą poprawę nawet w trzy i pół roku po leczeniu. Warto zauważyć, że żadna z małp nie wykazywała objawów ubocznych charakterystycznych dla pacjentów i małp leczonych L-Dopą.
Wstępne wyniki badań dają szansę na zastosowanie tej metody w leczeniu Parkinsona u ludzi. Na razie naukowcy podali sześciu ochotnikom dwie różne dawki, aby ustalić optymalną ilość do zastosowania w mózgach ludzi. Kiedy to się uda eksperyment wkroczy w drugą fazę badań klinicznych.

Dla przeciętnego polaka nie ma żadnej nadziei-wystarczy wspomnieć o stanie ... »
Jestem jedną z 2% populacji.Trzymam kciuki za naukowców i dziękuję wszystkim ... »